Po napisaniu wcześniejszego posta
posiedziałam chwilkę i go jeszcze raz przeanalizowałam.
Doszłam do wniosku ,że jest "ok".
Do mojej torby spakowałam termos,4 kubki,zmiotkę(taką małą) i znicz.
Ubrałam glany (takie buty z blachą na palcach XD),
2 bluzy,czapkę i arafatkę, i ruszyłam w drogę do Oli (to ta co w 1 części zabrała mnie do sklepu)
gdyż mieszkamy na przeciwległych ulicach...
Słuchałam muzyki (rap'u).
Po przejściu przez ulicę szłam kawałek i minełam dom Karoliny (koleżanki),
wędrowałam jeszcze 3 minutki i doszłam do szerokiej,
czarnej bramy.Weszłam przez furtkę i powolnym krokiem
zmierzałam ku wejściu.
Kliknełam mały biały dzwonek przy otwieraniu dzwi usłyszałam :
Ola-powiedziała mama Oli
Ola,Ola-powiedziała Ola(dużo Ola xd)
Hej-powiedziałam wyłączając muzyczkę
Hej-odpowiedziała Ola
Rozmawialiśmy przez całą drogę gdy doszliśmy pod hufiec
tam już wszyscy (z naszego zastępu czyli 6 osób)byli.
Ruszyliśmy na cmętaż a tam szukaliśmy opuszczonych,starych i zapomnianych grobów,
posprzątaliśmy je i zapaliliśmy na każdym znicz (teraz wiecie po co był mi ten znicz).
Potem poszliśmy na plac zabaw na piastowską (nie bawiliśmy się)
tam ja nalałam herbatki każdemu niestety nie posłodziłam jej i piliśmy gorzką.
Omówiliśmy pare spraw organizacyjnych i poszliśmy pare
razy zjechać na linie...
Potem poszliśmy znów pod hufiec na normalną zbiórkę
tam świetnie się bawiliśmy,graliśmy w gry i śpiewaliśmy piosenki...
Napisaliśmy straszną historię i słuchaliśmy gawędy mówioną przez
druhnę Asię...
Potem Ola zawiozła mnie do domku tam co zjadłam siadłam i zaczełam pisać
drugą część ale w połowie poszłam na spacer z psem...
Poszliśmy (ja,Zuzia i kuzyn z angli Davit) do okoła działek
i wróciliśmy oni jedzą teraz kolację (19:27) a ja to dokańczam.
Moim zdaniem ten dzień był ciekawy...
Widzimy się jutro dozobaczenie ! :)